niedziela, 30 października 2011



Na niedzielny spacer wybraliśmy się do parku Chorzowskiego nieopodal Zoo. Nie bez powodu wybraliśmy się na tę 100 km wycieczkę...na miejscu czekał na nas boski Antonio z rodzicami:) Antek szybko przypadł Julce do gustu i już po chwili bez większego zastanowienia wymieniali się smoczkiem, ganiali po chodniku i rozmawiali ..tak jakby, bo my dorośli nie rozumieliśmy ni w ząb;)


               
  

Radez-vous można uznać za udane:D

poniedziałek, 24 października 2011

Niedzielny poranek nie zapowiadał się najlepiej. Za oknem słońce gęsto przykrywały chmury a mróz pogroził palcem i oszronił szyby aut. "Ze spaceru nici"- pomyśleliśmy i zabraliśmy się do przygotowywania niedzielnego rosołku. Jakże miło zadziwił nas fakt, że jeszcze przed włożeniem warzywek do garnuszka zza chmur wyjrzało słonko a temperatura na termometrze momentalnie podskoczyła o dobrych kilka kresek. Tak! Idziemy! 
Szybko ubraliśmy Julciaka w jesienny kombinezon, porwaliśmy z półki aparat i pognaliśmy do nieopodal położonego nas parku. Lepszego pomysłu tego dnia chyba mieć nie mogliśmy. Było cudownie!  Żółto czerwony dywan liści lśnił w blasku jesiennego słonka. Julka zamiast pójść spać, na co bardzo liczyliśmy, rozglądała się dookoła gaworząc pod noskiem niezrozumiałe rzeczy:) Troszkę zmarzliśmy pomimo grzejącego lekko słonka. Jednak warto było. W końcu mamy rodzinne zdjęcie dzięki uprzejmości pana wyzwalacza:D












Ciekawe co przyniesie przyszły tydzień?

sobota, 22 października 2011

Sobotnim popołudniem wybraliśmy się do jakże mało kreatywnego miejsca czyli do Centrum Handlowego:D Nie był by to magiczny spacer gdyby nie cudowny ogródek pełen dzieci i bujadełek. Mała Julcia strasznie upodobała sobie bujanego słonika i jeżdżącego żółwika (chyba był to żółwik;) Najwspanialsze jednak było to że było tam mnóstwo dzieci do których radośnie krzyczała i piszczała. 


 Zabawa była przednia:)

 
Ogólnie dzień można uznać za udany!

piątek, 21 października 2011




Jak w każdy weekend staramy się spacerkować i poznawać nowe miejsca:) Tym razem mimo mojego niezbytniego samopoczucia wywołanego okrutnym grypskiem postanowiliśmy zrobić rodzinny, króciutki spacerek po parku na wyspie Bolko gdzie znajduje się ogród zoologiczny:) Mimo że było potwornie zimno(przynajmniej mi...ilość ubranek które miałam na sobie przyprawiały mojego męża w zdumienie) zrobiliśmy rundkę po okolicznych dróżkach spacerowych. Julka miała okazję zobaczyć kaczuchy oraz łabędzie, które niezmiernie ją intrygowały:) Najfajniejsze jednak było to że mogła zmacać liście ścielące podszycie parku:D Jedno jest pewne: jeśli i w ten weekend pogoda będzie równie bajeczna to musowo wyruszymy poznawać kolejne tajemnice miasta Opola:)

poniedziałek, 3 października 2011

Kolejny dzień małej Szpulki dobiega końca....tak wiele ostatnio się działo, rzec by można że ogrom nowych umiejętności zasypał Julkowego pełzacza gradem zaskoczeń:) Zacznijmy od faktu, że okres kasownika czterozębnego odszedł w zapomnienie wraz z nowymi ziąbami w liczbie 2:) Po dokonaniu prostej kalkulacji ogłaszam dumnie że teraz Julciak ma aż 6 małych, krzywiusich zębolków:D
Lecz to nie koniec wrażeń:) mała już raczkuje, naprzemiennie pełzając (ta pozycja daje o wiele większe możliwości dogonienia psa;))
Chyba najstraszniejszym odkryciem małej Szpuli jest odkrycie tajemnicy wspinania się po łóżeczku i możliwości podtrzymywanego stania w nim:) Taaak..to ewidentnie największe osiągnięcie Julciaka-Hopsiaka:)
Ale mama najdumniejsza  jest z jakże prostego i banalnego: MAMA:)